2016/07/31

ULUBIEŃCY LIPCA

Lipiec właściwie dobiegł końca a to oznacza że połowę wakacji mamy już za nami (tak wiem, że wszyscy czekali na tą jakże pocieszającą wiadomość). Ale mamy jeszcze calutki miesiąc wolnego. Nie wiem jak u Was, ale u mnie sierpień jest zawsze o wiele ciekawszy niż lipiec, także cieszę się z jego nadejścia. Co do lipca, moje dni były takie w kratkę.
Raz były bardzo intensywne, a raz takie, że nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Ale trochę nudny się każdemu przydaje! Coś, co najlepiej zapamiętam z tego miesiąca do wyjazd do Włoch. Te kilka dni minęły mi cudownie i z chęcią bym tam wróciła. Strasznie się zawiodłam na pogodzie w tym miesiącu. Tegoroczny lipiec wcale nie przypominał tego upalnego, słonecznego, a zarazem burzowego lipca, ale cóż, liczę że sierpień taki będzie.
W każdym razie mam do pokazania moich ulubieńców. Trochę się tego nazbierało, także może już zacznę :D
Zaczniemy od czegoś co jest moim totalnym must-have'm i bez czego nie wyobrażam sobie obecnie makijażu! Pokochałam efekt rozświetlacza, a w słońcu wygląda on jeszcze lepiej. Ja mam z wibo i jestem z niego bardzo zadowolona.
 Te konturówki zakupiłam stosunkowo niedawno, ale już stały się moimi ulubieńcami. Po pierwsze mają śliczne kolory. Red Lipstick Monster porównywała je do lip kit'ów Kylie. Tak swoją drogą, na tę z Lovely polowałam dobre pół roku, nigdy nie było tego koloru, a jak już się pojawił to nie miałam przy sobie pieniędzy. Ale wreszcie udało mi się ją kupić! :D *Brawa* Wracając, po drugie są bardzo trwałe. Mogłam jeść i pić i nie schodziły mi z ust. Oczywiście wysuszają, jak to każdy matowy produkt, więc nie ma co się dziwić.

Kolejnym ulubieńcem jest tonik z Garniera. Mogę powiedzieć że jest to "mocny zawodnik" haha. Mimo że ma alkohol w składzie to mnie nie wysuszał, a obawiałam się tego. Zauważyłam, że dzięki stosowaniu go razem z żelem, do którego zaraz przejdę, moja cera się poprawiła.
Przechodzimy do produktu, który zamierzałam kupić od..em..2 lat? Nie wiem co mi ciągle stawało na przeszkodzie, bo przez ten czas trafiłam na wiele gorszych żeli, a mogłam od razu zdecydować się na ten. Przede wszystkim skóra po nim jest miękka i gładka, a po dłuższym stosowaniu nie wyskakuje mi tyle niespodzianek jak dotychczas.
Ostatnim kosmetykiem jest jedwab z Biosilk. Używałam go jako mała dziewczynka i postanowiłam do niego wrócić. Włosy wyglądają po nim cudownie! Zminimalizował puszenie się, dodał im blasku oraz miękkości haha. Bardzo Wam polecam ten produkt, ale nie radzę stosować codziennie, bo słyszałam, że efekt może być odwrotny od zamierzonego. Głównie przez alkohol w składzie, który może wysuszać.
I coś co jadłam w tym miesiącu! Nie mogłam przeżyć dnia aż tego nie zjadłam. Jest to ryż na mleku z sosem. Ja próbowałam z pistacjowym, karmelowym, czekoladowym i waniliowym i chyba najbardziej smakował mi karmelowy, ale nie ma co się dziwić bo uwielbiam karmel i wszystko inne o tym smaku.
Bodajże na jesieni dowiedziałam się, że w maju nareszcie ukażą się polskie wydania dwóch ostatnich części Gry w Kłamstwa. W tym miesiącu udało mi się je kupić i przeczytać. W skrócie, seria opowiada o Emmie, która odgrywa rolę Sutton-jej zaginionej blizniaczki, która została zamordowana. Emma chce dowiedzieć się kto zabił jej siostrę, ale musi być przy tym ostrożna, bo zabójca śledzi każdy jej krok. Powiem Wam, że podczas czytania ostatniej części, kilka rozdziałów przepłakałam, w kilku miałam ochotę wejść do tej książki i wszystko załatwić po swojemu, a czasami trzęsłam się z wrażenia haha. Nie wiem co się ze mną działo, ale nie sądziłam że jakaś książka wywoła we mnie tyle emocji na raz, zwłaszcza, że pod koniec czytania przedostatniej części byłam prawie pewna kto zabił Sutton. No cóż, bardzo polecam przeczytać serię tych książek bo jest na prawdę ciekawa, wciąga i uzależnia.

Tym oto pięknym książkowym akcentem przechodzimy do filmów. Swoją drogą obejrzałam ich na prawdę dużo bo aż 4, ale 3 w całości! Wow! Z czego przedstawię 2. Pierwszym z nich jest Palo Alto. Film opowiada o życiu nastolatków- i napiszę tylko tyle bo nie chcę spoilerować :D Pokochałam klimat tego filmu i głównie dla tego klimatu obejrzałam go 2 razy. Tak właściwie sama nie wiem jaki jest jego cel. Zazwyczaj w filmach autor dąży do czegoś i na koniec wszystko to się ujawnia, a tutaj niby coś się dzieje, ale nie do końca. Wszystko jest pokazane zbyt powierzchownie i wiele spraw nie zostało rozwiązanych. Do tego streszczenie fabuły na Filmweb nijak się ma do tego o czym on opowiada, ale w rzeczywistości raczej jest ciekawszy. Ze streszczenia wynika, że jest to film o nauczycielu, jednak gra on postać poboczną. Tak czy siak, polecam obejrzeć bo ma coś takiego w sobie, co przyciąga uwagę.
Kolejnym filmem jest Trzynastka. Opowiada on o trzynastoletniej Tracy, której życie ulega zmianie kiedy zaprzyjaznia się z Evie. Według mnie film jest na prawdę warty obejrzenia. Pokazuje co robią z nami przyjaznie zawarte jedynie dla popularności. Jakie są skutki przebywania w złym towarzystwie, brania narkotyków i ciągłego imprezowania.

Przechodzimy teraz do muzyki. W czerwcu był koncert Lany del Rey, na który w ostateczności nie pojechałam. Tydzień przed dowiedziałam się, że jednak mogę jechać, ale hajs już wydałam :') Dzięki temu koncertowi, jeszcze bardziej pokochałam Lane i jestem pewna, że następnej okazji żeby ją spotkać nie przepuszczę. W czerwcu przesłuchałam cały album Born to Die (do tej pory słuchałam głównie Ultraviolence i Honeymoon) i pokochałam kilka piosenek które towarzyszą mi przez te ostatnie 2 miesiące. Oprócz Lany zaczęłam słuchać Die Antwoord, a ich właśnie poznałam przez OWF. Słyszałam wcześniej kilka piosenek, ale nic poza tym. Natomiast przez kilka ostatnich dni towarzyszą mi utwory Taco.


















Więc to by byli wszyscy ulubieńcy. Ostrzegałam, że trochę dużo się tego nazbierało. A uwierzcie, że piosenki i tak ograniczyłam do najmniejszej ilości jakiej mogłam. Dajcie znać w komentarzach jacy są Wasi ulubieńcy. A może znacie którąś z tych rzeczy jakie przedstawiłam? To również napiszcie!
Na koniec chciałabym z całego serduszka polecić te blogi:

24 komentarze:

  1. Lubie takie posty. Dzięki nim dowiaduje się o dużo rzeczach, które mogłyby mi się przydać ;>
    http://daruciaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam żadnego z tych kosmetyków, ani nie oglądałam/czytałam żadnej książki/filmu. Moim ulubieńcem już od kilku miesięcy (:D) jest tusz do rzęs z eveline megasize lashes, który bardzo polecam :).

    pozytywnarealistka.blogspot(klik)

    OdpowiedzUsuń
  3. Posiadam te same kosmetyki z garniera i bardzo dobrze mi się sprawdzają :) Musze sobie kupić ta kredke z wibo, piękny kolor. Świetny post.

    Mój blog
    Odwdzięczam się za obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zainteresowałaś mnie tymi książkami :D OBSERWUJĘ
    MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ten tonik (chyba) i mnie też nie wysuszał cery, choć - jak to tonik - nie robił u mnie żadnej rewelacji. Może z początku cera była trochę lepsza, ale z czasem skóra już się przyzwyczaiła i efekt znikł.
    Muszę zapolować na dwie ostatnie części "Gry w kłamstwa" - miło byłoby dowiedzieć się, kto jest w końcu mordercą :)
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  6. oj ten ryż na mleku to moja mama uwielbia ale ja zbytnio nie ;)
    Używałam kiedyś tego żelu do mycia twarzy i dobrze go wspominam i powiem ci , że dzięki za przypomnienie o jego istnieniu hah ;)
    zapraszam
    mój blog |KLIK|

    OdpowiedzUsuń
  7. Konturówki mają śliczne kolorki. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam kosmetyki z firmy Wibo ;)

    paczix.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Taco wypuścił mocny materiał ostatnio, więc na moich głośnikach też siedzi! Ciekawi ulubieńcy. Na pewno sięgnę po książki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny post :) Świetne konturówki, najbardziej mi się podobają :) I chyba skuszę się na ten ryż na mleku, brzmi smakowicie :)

    Zapraszam na nowy wpis: https://z-igly-widly.blogspot.com/

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. ten żel z garniera jest super ! Świetni ulubieńcy :D
    stay-possitive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Hejka! Chciałabym Cię zaprosić do mojego konkursu w którym do wygrania jest pomadka i konturówka Kylie Jenner!:) *KLIK*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach, starsze piosenki Lany w ulubieńcach! :) kocham off to the races
    ❤ blog

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam tą kredkę z Wibo, niedawno ją właśnie zakupiłam.

    MY BLOG - CLICK!

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie ulubioną piosenką wakacyjną jest "Sofia" od Alvaro Solera :> Też czasami używałam tego jedwabiu. Konturówki prezentują się świetnie! Ta z lovely bardziej mi się podoba.
    Pozdrawiam, Natalia

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli mam być szczera to nie polecam Ci stosowania tego jedwabiu do włosów bo na początku są piękne, ale on sprawia, że włosy się wysuszają przy dłuższym stosowaniu, niestety nie ma za dobrego składu

    >> VANILLIA96.BLOGSPOT.COM <<

    OdpowiedzUsuń
  17. również używam kosmetyki z garniera, są świetne ;)
    pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło jeśli zajrzysz, zaobserwujesz xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaciekawiłaś mnie tą serią książkę. Jak tylko skończę "mroczną wieżę', postaram się przeczytać "Grę w Kłamstwa"
    Hardkorowo Normalna

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajni ulubieńcy! Koniecznie będę musiała obejrzeć "Trzynastkę". Świetna playlista! Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam obie te konturówki i trzeba przyznać są świetne!

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam konturówki z lovely - super ulubieńcy!

    U mnie nowy post, zapraszam!
    MÓJ BLOG
    MÓJ KANAŁ NA YT

    OdpowiedzUsuń

*Weryfikacja obrazkowa wyłączona.
*Za każdy komentarz dziękuję.♥